Hej!
Oto pierwszy post w etykiecie "Z życia wzięte" :D Będą tu zamieszczane wpisy o tematyce (najczęściej) śmiesznej. Będą to prawdziwe sytuacje. Zapraszam!
Kiedyś, po weselu mojej kuzynki, odbyła się u nas w ogródku mała impreza z udziałem motocyklistów z bractwa, do którego należy właśnie moja kuzynka. Bawiliśmy się świetnie. Był grill, kiełbaski, skrzydełka. Pływaliśmy w basenie.
Moja mama miała na sobie szeroką, luźną bluzkę. Zaczęło się ściemniać, więc uznała, że warto zapalić świeczkę na stole.
Nagle ktoś poprosił ją, żeby podała mu kiełbaskę. Schyliła się i... można było usłyszeć mój dziwnie niespokojny głos.
"Mamo... palisz się...."
Ale mama dalej rozmawiała.
"Mamo.. palisz się! Maaaaamo! Paalisz się!!!"
Dopiero wtedy ktoś zwrócił na to uwagę i moja kuzynka chwyciła szklankę i zalała ogień wodą. XD Niezłe mamy imprezy. Jakie szczęście, że mama miała luźną bluzkę. Została w niej wielka dziura :P
I wtedy tata wymyślał żarty:
"Kiedy Agnieszka się "paliła" można było ją wrzucić do basenu.... chyba widłami :D " , "Tak, pobiegnę do sklepu:
- Są widły?
- Nie.
- To poproszę urnę..."
Haha :) Ta sytuacja do dziś nas bawi. :')
No cóż, to na razie tyle w dziale "Z życia wzięte". Poczekam na dobre teksty i zabawne scenki. Pa!

Hahaha naprawdę śmieszna sytuacja! Ale dobrze że nie stało się nic poważnego
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie
http://blekitnypamietnik.blogspot.com/2015/08/back-to-school.html